Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
62 posty 2257 komentarzy

Żydzi w WP II RP i później

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wpływ zydowskich sjonistów z WP a szczególnie dezerterów Andersa i bermanowskich kolonistow palestyńskich na historię powojennego świata oraz elity krajów nie tylko "cywilizacji chrześcijańskiej" i obecnej Polski jest raczej bardzo znaczny.

 Żydzi w Wojsku Polskim II Rzeczypospolitej i Izraelici z WP

 

 

Ze względu na brak „definicji Żyda” pojęcie „Żydzi” może mieć sens np. „różni Żydzi” lub „niektórzy” zależnie od kontekstu, analogii itp. Opusane przypadki dotyczą pezeważnie przypadków żołnierzy II RP z wpisami wyznania mojżeszowego „Żydów szerregowcow”, „Żydow w kadrze dowodczej” ale takiże wojskowych motywowanych analogicznie jak ich talmudycznie rasowe środowisko lub w związku z wpływami starozakonnych lub talmudystycznych pojęć talże z  osobistych lub grupowych „korzeni”.

Artykuł „ Żydzi w WP w II RP „ (Głos z 16 04.2001r.) przypomniał mi wspomnienia mojego Ojca z okresu służby w 2 Pułku Art. Ciężkiej w Chełmie Lub. i Lądowej Obronie Wybrzeża.

W Chełmie jakomłodyppor art. pełnił od 1930r funkcję „Oficera Placu Typ 1” (odpowiednik Komendy Miasta w większych garnizonach-w Chełmie był garnizon „średni”więc „Plac” był „Typ 1”) i odpowiadał m inn. za świąteczne odprowadzanie żołnierzy w szyku zwartym do kościoła, cerkwi i synagogi. Według ówczesnych wojskowych zwyczajów i regulaminów uważano za konieczne prowadzenie maszerujących kolumn przez oficerów lub podoficerów. Dla oficerów lub podoficerów katolików i prawosławnych taka funkcja była niemal zaszczytnym wskaźnikiem wojskowej rangi lecz znalezienie nawet podoficera „starozakonnego” do odprowadzenia (i przyprowadzenia) żołnierzydo synagogi było niemożliwe. Unikali tej funkcji bardzo zdecydowanie wykorzystując wszelkie preteksty. Z konieczności jako odpowiedzialny „oficer placu” o niezbyt dużych kompetencjach służbowych sam musiał prowadzić kolumnę „starozakonnych” szeregowców i oczekiwać na zakończenie lub na ich zaproszenie statystować przy świątecznych rytuałach kosztując koszerne specjały. Po każdym szabasie rabin wydawał rachunek ze stalymi pozycjami za udostępnienie synagogi, za sprzątanie synagogi i za posiłki koszerne, który był opłacany z kasy pulkowej gdyż obowiazywała narzucona traktatem wersalskim ustawa o ochronie mniejszości. Ojciec w tym czasie pochłoniety był swymi sprawami matrymonialnymi i nie cieszyły go wielogodzinne oczekiwania na zakończenie szabasow ani nawet podawane mu specjaly lub uczestnictwo (raczej talmudycznie nielegalne) w koszernych ucztach, których uczestnicy obdarzali go sympatią (do szkól podchorążych trafił po maturze jako ochotnik i nie przesiąkł niezbyt ciekawymi dla szeregowych obyczajami kadry dowódczej trzech armii zaborczych) Można więc sądzić, że obrzezania i inne talmudyczne rytuały oraz wychowanie nie mobilizowały żydowskich mas a nawet ich raczej wyobcowujących się z „mojżeszowego wyznania” wojskowych elit przeciwko najwidoczniej niedostatecznie „antysemickiemu” polskiemu koszarowemu golusowi. Z tych wspomnień w porównaniu z informacjami zawartymi w cytowanym artykule można wnioskować, że w różnych terenach i wojskach II RP i w różnych latach mogło być różnie ze świętowaniem szeregowych „starozakonnych” i z „interesownością” miejscowych.Religijność talmudystów związana była nie tylko z talmudycznym wychowaniem ale z odpłatnościami za rytualne usługi o funkcjach pomocy społecznej dla większości populacji żydowskiej wbrew utartym mniemaniom żyjącej w II RP często na granicy śmierci głodowej. (m. Inn. jako „Luftmensche”-to zn. ludzie żyjący „z powietrza”). Kamienice i bogactwo było cechą bardzo wąskiej oligarchii a np. koszerny ubój był jedynym środkiem utrzymania dla znacznie liczniejszej populacji. Np. ustawa z1936r „o uboju zwierząt gospodarskich w rzeźniach” zakazującabudżetowegodotowania uboju rytualnego w miastach oszczędzając w skali rocznej 18 milionów zł. pozbawiła stałegoi jedynego źródła dochoduponad 100 tysięcyrodzin rzezaków rytualnych, transportowców i sprzedawców utrzymujących się z uboju rytualnego.

Problemy świętowania „starozakonnych” były więc inne i nie zawsze zrozumiałe oraz dodatkowo komplikowane różnicami w motywacjach i wyobrażeniach o służbie wojskowej i patriotyźmie. Późniejsze przepustki dla „starozakonnych” (zamiast oplacanych z kasy pulkowej rachunkow) na szabasy i inne święta jeszcze mniej pasowały do ówczesnych stereotypów i obyczajów wojskowych niż prowadzenie wojskowych szyków przez szeregowców i świadczą o wyjątkowości wpływów i problemów żydowskiego lobby na najwyższe dowództwa.

Wpływy te nie pochodziły od żydowskich oficerów WP niżsdzych i średnich stopni, którzy raczej naturalizowali się jako polscy patrioci bez nadzwyczajnego sentymentu dla swych nadludzkich „korzeni” starozakonnie talmudycznych i raczej byli odporni psychicznie na przejawy antysemickiej koltunerii. Bez porównania większym szacunkiem talmudycznych Żydów cieszyła się armia niemiecka, w której Hitler Żydom wybranym do bardziej rasowego narodu wybranego wydawał nawet osobiste zaświadczenia o nieżydowskim pochodzeniu lub respektował poświadczenia o pochodzeniu nieślubnym (od nieznanego niemieckiego oficera). Rabini według cytowanego artykułu lekceważyli nawet etaty dla siebie w Wojsku Polskim II Rzeczypospolitej.

W nieco innym wojsku IIRP

Ojciec mój ambitnie kształcił się dalej w zawodzie wojskowym i z pułku w Chełmie zdał egzamin i zaliczył wstępne praktyki do Wyższej Szkoły Wojennej. W 1939r jako kpt. dypl. ,oficer operacyjny Lądowej Obrony Wybrzeża po zakończeniu działań już w drodze do oflagu zaczął zbierać od innych oficerów relacje i uzupełniać własne informacje o przebiegu przygotowań i walk w obronie wybrzeża.

Z tych danych i korespondencji z kombatantami wynika, że jedynymi znanymi jako formalnie „starozakonni” oficerami w Lądowej obronie Wybrzeża byli kpt. Lek. MPS Władysław Rauch i por. rezerwy Stanisław Władysław Rauch (przypadkowo jednakowego nazwiska). Ppor St. Rauch został 14.09.1939r dowódcą względnie słabo uzbrojonej kompanii ochotników , której czwarty pluton początkowo uzbrojony był tylko w kosy.

W walkach o Dębogórze na czele tej kompanii został ranny.Była tow historii LOW drugakompania „kosynierów”.Inna kompaniatego batalionu ochotników dowodzona przez ppor. rez. Kąkolewskiego uzbrojona została początkowo(przez kilka dni)wyłącznie w kosy i bagnety na drągach.

Z korespondencji z kombatantami wynika, że kpt.(lekarz z armii austryjackiej) W. Rauch zmarł w 1970r. śmiercią naturalną jako lekarz ubezpieczalni społecznej W Wejherowie , a por St.W. Rauch po wojnie pracował jako adwokat w Sopocie i wyjechał do Palestyny (wojne przeżyli w oflagach).

W czasie przed 1939r „wojska „ LOW liczyły właściwie dwa niezupełnie pełne i uzbrojone Morskie Bataliony i dowództwo podległe głównie prestiżowo Marynarce Wojennej. Problemy wyznaniowo-świąteczne w tych oddziałach nie były memu ojcu znane.

W 1939r LOW została podporządkowana Armii Pomorze i nastąpił okres gorączkowej rozbudowy i przygotowań do oczywistego dla jej dowództwa wybuchu wojny.

Nowe problemy Żydów z WP i ich następców w innych armiach.

Zapisane drobnym maczkiem przy świetle świec bardzo ostrzonymi ołówkami i uchronione

w licznych obozowych rewizjach relacje o przygotowaniach i przebiegu lądowej obrony wybrzeża

przepisał Ojciec w Biurze Historycznym Marynarki Wojennej w Anglii i przywiózł do kraju wracając

chyba ostatnim transportem w 1947r. (Biuro historyczne... rozwiązalo się samo po otrzymaniu jedynej alternatywy podległości dowództwu WP w Warszawie) Publikacje na temat obrony wybrzrża w 1939r okazały się aż do 1956r zupełnie niemożliwe a później szczególnie utrudnione przez podającego się za „komendanta czerwonych gdyńskich kosynierów z 1939r”wiceministra kultury i sztuki a następnie jakby niemal ministra ds. kombatantów Kazimierza Rusinka. Sprawa ta ma też nieco „żydowskie” i wojskowe aspekty.

Po powrocie z Anglii do którego namawial w Londynie gen Kuropieskaojciec krótko pracował w Akademii Wojskowej do czego namawiany był przez pracujących tam wówczas swych kolegów i wykładowców ze szkół podchorążych i Wyższej Szkoły Wojennej a szczególnie Kuropieskę byłego kolegę ze szkoly podchorazych w Warszawie (która walczyla przeciw zamachowi Piłsudskiego).

Uważali , że muszą tam pracować tak długo jak to będzie możliwe by przekazywać nowemu wojsku bądź co bądź polskiemu pozytywne wartości z wojska prawdziwie polskiego. Ojciec czuł się stale i we wszystkim nawet w ubikacji kontrolowany przez profanujących jego wyobrażenia o wojsku polskim zaufanych wyższych dowódców i decydentów o cechach półinteligentów w charakterze żydowskiego i ruskiego chamstwa.

Powiedział swym znajomym, że o wszystkim decydują ludzie o charakterze ruskich żydow jakich znal w okresie dzieciństwa w czasie pierwszej wojny światowej i pierwszego roku po rewolucji spędzonego w radzieckiej już szkole na wschodniej Bialorusi, wątpi w możliwości i skuteczność przekazywania pozytywnych wartości w takich warunkach i przewiduje nieszczęśliwy koniec takiej służby, z którejzrezygnował po 3miesięcznym okresie próbnym (zgodnie z jodeksem pracy) i przyjechał do Lublina gdzie jednak nie mógł znaleźć pracy. Pomógł mu w tym generał już ludowego wojska Kuropieska dając bardzo pozytywną pisemną opinię, dzięki której przyjęty został do pracy w przedsiębiorstwie utylizacji odpadów zwierzących „Bacutil”. Głośnych procesów wykładowców Akademii Wojskowej między innymi gen Kuropieski jego dyrektor w Bacutilu nie skojarzył z opinią Kuropieski, gdyż wkrótce wyrzucił ojca z pracy jedynie jako przedwojennego sanacyjnego oficera, dla którego nie ma miejsca w jego socjalistycznym przedsiębiorstwie, po czym jako Żyd wyemigrował do Palestyny. Po znalezieniu nowej pracy Ojciec nadal opracowywał notatki o obronie wybrzeża i czynił próby ich publikacji, których dodatkowo osobistym przeciwnikiem był fałszywy „komendant czerwonych kosynierów z 1939r” i PELowski multiwiceminister K.Rusinek. Pierwszy raz udało się opublikować informacje o lądowej obronie wybrzeża dopiero w 1956r w Wojskowym Przeglądzie Historycznym lecz nadal obowiązywały ”prawdy” o czerwoności gdyńskich kosynierów i komendanturze K. Rusinka, który był jakby ministrem ds. kombatantów PRL (chociaż nawet por S. Rauchowi bliżej było do takiego tytułu „kosyniera” i to on stereotypowo powinien być bardziej „interesowny”).

Rusinek został multiministrem PRL dzięki J. Cyrankiewiczowi i pośrednio Szymonowi Wiesenthalowi więc można także i w jego sprawie dopatrywać się aspektów wojskowych i żydowskich. Rusinek (głosił autorytatywnie, że został wezwany do dcy obrony wybrzeża płk. St. Dąbka jako działacz socjalistyczny i mianowany komendantem kosynierów, na czele których bronił Gdyni bronią odbieraną od oficerów sanacyjnych poddających się Niemcom. W rzeczywistości realnie otrzymał zadanie kierowania oddziałami 14 tysięcy gdyńskich rezerwistów (dla których nie było karabinów) mających kopać okopy (jako działacz PPS przypadkowo znany otoczeniu płk. Dąbka) i formalnie został zastępcą początkowo uzbrojonej w kosy i szybko uzbrojonej w broń palną zdobytą, lub po poległych (funkcji tej właściwie nigdy nie pełnił realnie). Walki obronne prowadzone były przed miastdem Gdynia i po opuszczeniuu Gdyni na przedpolu Kępy Oksywskiej by uchronić miasto i ludność od strat.Pierwszy raz w kompanii ochotniczej K. Rusinek ubrał się w mundur 13.09 a w walkach wziął udział dopiero w ostatnim dniu obrony wybrzeża 19.09 z karabinem otrzymanym od oficera jako nieuzbrojony lokator schronu na Oksywiu. Dzięki oświadczeniom oficerów dostał się do oflagu gdzie myślał, że niemiecki komendant doceni go jako działacza socjalistycznego tak jak polski pułkownik.

Między innymi podobnymi wyczynami 1 Maja z czerwoną chorągwią zaczął przemawiać do spacerujących w oflagu oficerów, co zaintrygowało Niemców (jeńcami interesowała się Abwehra głownie ze względu na możliwości rekrutacji do Werhmachtu)). Sprawdzili jego dokumenty mobi9lizacji i wysłali go do strasznego obozu w Stutthof (Sztutowo) pod Gdańskiem gdzie jako wojskowy wizień polityczny został przyjęty do konspiracyjnej organizacji więźniarskiej założonej przez więzionego tam oficera WP.

Następnie jako jedyny pozostawiony przy życiu członek tej organizacji i kapo (więzień funkcyjny) został przez Niemców przeniesiony do obozu Mauthausen w Austrii gdzie spotkał Józefa

Cyrankiewicza (od szk. pchor. cieszącego się raczej niepochlebnymi opiniami stereotypowo przypisywanymi Żydom) również pozostawionego przez Niemców przy życiu członka organizacji więźniarskiej założonej w Oświęcimiu przez rotmistrza Witolda Pileckiego, do której Cyrankiewicz został wciągnięty jako więzień polityczny otrzymując dzięki jej wpływom dobrą funkcję pisarza.

Po wyzwoleniu Mauthausen K. Rusinek ( w Stutthof podpisywał się jako „Rushin”) jako nadal funkcyjny lecz już były więzień kierował biurem wydawania przepustek na wyjście z obozu (w Austrii) i rozdawnictwa amerykańskiej pomocy (koce, zywność itp).

Z izby chorych („doktora śmierć”) do jego biura dowlókł się Szymon Wiesenthal i zaczął molestować K. Rusinka o wydanie upragnionej ze względow psychologicznych przepustki pomimo, że ten zamykał już biuro. Zdenerwowany K. Rusinek wciągnął Wiesenthala (jeszcze nie był znany jako pogromca byłych SSmanów) pomiędzy baraki i informując „ty Żydzie, muzułmanie myślałeś, że przeżyjesz” zaczął go bić i kopać. Został zauważony przez współwiężniów i zamknięty w areszcie z SSmanami. Cyrankiewicz przekonał Szymona Wiesenthala by udał się do amerykańskiego komendanta i poprosił o wypuszczenie Rusinka (nasz człowiek, tylko zaszkodziły mu przeżyte koszmary).Wydaerzenia te opisała autorka w aetykule pt ' Dygnitarz” w Dzienniku Baltyckim po uzgodnieniu z Szymonem Wiesenthalem już izraelickim pogtomcą Ssmanow. Cyrankiewicz nie tylko wypromował K. Rusinka na multiwiceministra w tym wiceministra kultury z kompetencjami przydzielania papieru na publikacje (jakby dodatkowe cenzury) i następnie szefa ZBOWID jakby ministra ds. kombatantów PRL (protesty i zarzuty więżniów, którzy przeżyli Stutthof nie trafiły nawet do paskudnych teczek) lecz do sądu wojskowego nad W. Pileckim –swym dobrodziejem z Oświęcimia Cyrankiewicz jako notabl PRL napisał pismo domagając się najwyższego wymiaru kary jako dla jednostki wybitnie szkodliwej). W ten sposób na najwspanialszego bohatera polskiego sprzeciwu przeciwko holocaustowi wypromowany został Jan Karski (Kozielewski) otwarty wielbiciel inteligencji i szlachetności oraz mądrości Józefa Cyrankiewicza jako najwybitniejszego przywódcy polskiego z okresu II wojny światowej a także innych „wspanialych ludzi w aparacie PRL jak Berman i Minc”. Sam Jan Karski podobnie jak Michnik cieszy się uznaniem wszystkich „polish-jewish-american-euro” autorytetów (od Nowaka Jeziorańskiego przez Kwaśniewskiego, Wałęsę, rabinów do Clintona) jako „odkupiciel naszych grzechów”, który „dawał nadzieję ludzkości, „nie pasował do stereotypów polish jokes”itp.

Gloryfikowany m. inn. Przez Mackiewicza niemal jak nohaterzy z Monte Cassino L. Risinek jeszcze po „transformacjach” bermanowskiej dyktatury proletariatu w dyktaturę fałszywych autorytetów K. Rusinek jako komendant gdyńskich kosynierów miał stałą audycję w telewizji poświęconą krzewieniu patriotyzmu wśród mlodzieży.

Ogromna większość „starozakonnych” z WP II RP zginęłana wojnie także w Katyniu iw holokauście, który nie byłniezbędny mniejszości(głównie dezerterów z oddziałów WP i Korpusu gen. Andersai kandydatów na nowohebrajczykow zwalnianych z ZSRR do demoludowej Polski i popędzanych pogromem kieleckimplanowo głównie przez Czevhoslowację do neutralizowanej Austrii)do „moralnej” motywacji i opanowania Palestyny przy wszechstronnym jawnym lub ukrytym wsparciu wpływowej diaspory we władzach aliantów (dezerter kpr M. Biegun otrzymał nawet nagrodę Nobla jako premier Izraela Menachem Begin).

Niezwykla jest sprawa ucieczki kilku więżniow-oficerów polskich z podobozu Majdanka przy ul Lipowej wLublinie, gdzie zgromadzeni zostali jeńcy polscy żydowskiego pochodzenia. Oficerowie w nie chcieli mikmo groźby śmierci zamienić polskich mundurów na pasiaki i kilku z nich z bronia prawdopodobnie izyskaną przy pomocy wplywowych oficerow SSlub Abwehry uciekło do przebywającewgo pod Lublinem oddziału Al Grzegorza Korczyńskiego gdzie we śnie zostali podstępnie zamordowani. Dwu z nich porzypoadkiem uniknęlo masakry i po powrocie do podobozu na Lipowej powiedzieli pozostalym, że polscy partryzanci mordują żydów. Najporawdopodobniej Korczyński rozkazał zamordować ich jako polskich sanacyjnych oficerow,z którymi nie miał nadziei na znalezienie wspólnego języka.

Holokaustpoczątkiowo organizowany przez grupę niemieckich homoseksualistów z aszkenazyjskimi korzeniami zafascynowanych „Protokołami Mędrców Syjonu” jako eksperyment selekcji „zdolnych do odnowy żydowstwa” i najlepszego elementu zdolnego do walki o byt” (wg Hansa Franka i Reinhardta Heidrycha)z wielu powodow(klęska blitzkriegu gen Rommla o Egipt, Palestynę i Babillon wykluczyła możliwości braterstwa broni terrorystów Sterna i dezerterów Andersa z Wehrmachtem a szybkość zagłady mas aszkenazyjskich w Akcji Reinhardt przekroczyla wyobraźnię nawetHimmlera, Geobbelsa,Franka OdilloGlobocnika i wartość zonderkolmand do „odnowy żydowstwa”byla raczej wątpliwa szczególnie po „rewoltach” w getcie warszawskim i Sobiborze) zakończył siuę fiaskiem.Do lat 60tychbył jednakpotrzebnybermanowsko stalinowskim kandydatom na nowohebrajczyków jedyniedo „moralnego”(w sensie bardziej chrześcijańskim)wspieraniasjonistycznej kolonizacji Palestynyi do uzasadadnianiaodszkodowań i ogromnego wsparcia dla Izraela(a od czasu transformacji także od Polakow) a także kontynuacji „moralnego” uzasadniania pasożytniczych inwersji prawd i autorytetów. Oświęcimskie żwirowisko, Jedwabne iniemal kabalistyczny kult judaizmu tak jak przypadki Cyrankiewicza, Karskiego, Rusinka lub solidarność Kieresa i najwyższych naszych biurokratycznych autorytetów nawet w bzdurnych oszczerstwach z Grossem wskazują, że pozytywne wpływy Wojska Polskiego i porządnych Żydów na elity sjonistyczne były trudne i niewielkie podobnie jak efekty misji przedwojennych wykładowców Wyższej Szkoły Wojennej w powojennym szkolnictwie PRL( w ich porocesie wydano kilkanaście wyrokow śmierci.

Trudno uważać za przypadek zbiorowe ddezercje żydowskich żonierzy z WP a szczególnie KORPUSU gen. Andersa do dominujących wówczas w Palestynie terrorystow Sterna a nawet całą ewakuację i nabor do tego Korpusu za wydarzenia przypadkowe.Gen. Anders po wypuszczeniu z Łubianki b yl wyjątkowo dobrfze zorientowany we wszystkich sprawach emigracji na zachodzie i konspiracji we wszystkich mial zdecydowane zdanie (szczegolnie w sprawie powstania warszaswskiego i NSZ). Do Obozy Korpusu przed ewakuacją otoczone były koczowiskamni rodzin żydowskich informowanych przez gen Andersa o braku zgody władz ZSRR na ich wcielenie i ewakuację zaś wladze sowieckie informowaly ich, że to gen Anders się nie zgadza. Nic nike pomagaly ich skargi do Stalina mimo że do Kiorpusu NKWD kierowało m. inn. 90Cio letnie babcie i umierające z glodu dzieci oraz 500 dzieci zydoweskich z sierocińców pod opieką Hanki Ordonównej , ponad 3 tysiace poborowych poźniejszych palestyńskich dezerterów (których zbiorowe dezercje chronil gen Anders i wspierał dodatkowym uzbrojeniem).Dokumentacja Komisji Historycznej Korpusu zostala przez gen Andsersa na dlugie lata utajniolna.

 

Być może pośpiech zachęconych sukcesem organizacji zbiorowych dezercji (szczegolnie z Kofrpusu gen Andersa decydentów), od których zależal ZSRR i Sralin do szybnkiej realizacji sjonistycznej kolonizacji Palestyny planowanej przez alije („podniesienie” z diaspory) kandydatów na nowohebrajczyków z ZSRR przez demoludową bermanowską Polskę i Czechosłowację do neutralizowanej Austrii uchronił w 1944r Niemcy i Francję oraz resztę Europy przed zajęciem przez wówczas dostatecznie do tego silną armię sowiecką i wojną ZSRR z Anglią a może USA o Palestynę powodując prawie połroczny postoj frontu w Warszawie w oczekiwaniu na zajęcie przez Anglię i USA ustalonych powojennych stref wplywów i ustanowienie w nich wladzy w konkurencji z miejscowymi komunistami (w Grecji Anglicy musieli walczyć zbrojnie z komunistycznym rządem).

//telewidz.neon24.pl/post/113515,cudowne-zwyciestwo-kapitulacji-powstania

//telewidz.neon24.pl/post/69102,ludobojcze-zatrzymanie-frontu-na-wisle-w-1944r-i-akcja-burza-w-lublinie

//telewidz.neon24.pl/post/111652,powstanie-i-warunki-kapitulacj-ratunkiem-przed-zaglada

  Od lat 50tych dotychczasowi organizatorzy i porotektorzy ZSRR rozpoczęli jego demontaż i najwyraźniej wyniana elit rosyjskich przed 1939r okazala się niedostateczna do pelnej kontroli nad Rosją Putina a szczególnie jej wojskiem popierającym ludność Doniecka przeciw majdanowej armii ukraińskiej i batalionom posowieckich oligarchow z izraelickimi (czyli formalnie żydowskimi) paszportami wbrew twórczym opiniom wybranych elit niemal calego świata judeochrześciaństwa euroamerykańskiego .

Nasze eliy jeszcze lepiej wyselekcjonowane do euroentuzjastycznego pasozytnictwa inwersjami prawd transformacxji bermanowsko stralinowskiej dyktatury mogą w szczuciu wyznawców kultu pobanderowskich hajdamakow na niechętnych dominacji Rosji pfrzez Chodorkowskiego lub Moshe Kantora donieckich kozakow grupowanych pod pomnikami Lenina i pod opieką Putina wykorzystywać doświadczenia Pilsudskiego, któremu nawet hitlerowcy postawili w wawelskiej krypcie wartę honorową za patronowanie sjonistycznej kolonizacji Palestyny przez Betar. 

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    zachęcam do przejrzenia tekstu przed jego publikacją pod kątem literówek, spacji, budowy i podziału zdań wielokrotnie złożonych - spowoduje to, że naprawdę ciekawy materiał da się przyswoić bez fundowania czytelnikowi wrażenia że oto przedziera się przez niekończący się żywopłot z dzikiej róży...

    pozdrawiam
  • @Netwalker 14:14:30
    tobie się forma tego artykułu podoba? bo mnie źle się czyta taki bałagan - mogę mieć takie zdanie?

    nic jeszcze nie napisałeś, a szwendasz się i mędrkujesz - mentorze od siedmiu boleści....
  • @Netwalker 15:47:14
    masz jakiś problem idioto? ja prowokuję pyskówkę? komentarz dotyczący niechlujnej formy tekstu był do ciebie skierowany, tłumoku? pytałem cię o zdanie w tej czy jakiejkolwiek innej sprawie, bolszewicki pajacu?

    Sam się zbanuj, półgłówku!
  • Bardzo ciekawy materiał
    Mnie zawsze nurtuje ten temat - płk.Anders i jego dalsze losy ,to znaczy jaki to cud sprawił ,że Anders nie dostał kulki w Katyniu i ten purymowy cud-"uwolnienie polskich chazarów" ,przyszłych twórców bandyckiego Izrahellah?
  • @Netwalker 16:35:33
    • @Andrzej Tokarski 15:23:58
    Czy może ktoś tego pajaca zbanować.
    Kolejny wąchacz czosnku nie piszący na temat tylko szwendający się jak menda po forach i spychający dyskusje w kierunku pyskówek.
    nadużycie link skomentuj
    Netwalker 27.02.2015 15:47:14

    usunąłeś ten swój komentarz i teraz rżniesz głupa - po prostu: mój komentarz do Autora był życzliwy i chwalący tekst co do treści, jednocześnie zwracający uwagę na niedostatek formy - ale nie zrozumiałeś, bo dla ciebie był za trudny i - jak każdy tępak zareagowałeś agresją - a że ja z tępakami, jak już muszę, rozmawiam tak by zrozumieli, odpowiedziałem w języku odpowiednim dla tępaków. Jak będziesz brnął dalej, bądź pewien, że spotkasz się z należytą odpowiedzią.
    I dobra rada na przyszłość: jak coś czytasz i tego nie rozumiesz, nie zakładaj od razu, że to dlatego, że napisał żyd i chce cię oszukać i okadzić czosnkiem - wyjaśnienie jest znacznie prostsze: nie rozumiesz, bo jesteś za głupi. Zła wiadomość jest taka, że to nie choroba nie da się wyleczyć. Musisz z tym jako się dowlec do żałosnego końca.
    Nie dziękuj - wyśpij się i nie pij od rana.

    nie pozdrawiam, bo to bezskuteczne,w świetle tego, co wyżej zdiagnozowałem, byłaby to czysta złośliwość...
  • Przepraszam za braki redakcyjne tego tekstu spowodowane m. inn. kiepskościa mojego wzroku, hardeware i software
    W odchlani klamstw i świętego bełkotu kabał sjonistycznego i innego pasożytniczego kabotynizmu oraz kultow ludobojczych rozpoznanie swojej sytuacji dialektycznej jest bardzo trudne i absorbujące. Dodatkowo mam formalne wykształcenie z zakresu nauk ścisłych (chemia) i z przypadkami historycznie politycznymi zetknąlem się jakby przypadkowo.
    Tekst ten publikowalem zawziecie na stronie www.dobroni.pl i skutkiem nieudanych porób zamieszczenia zdjęcia odznaki wielowyznaniowego Pułku Artylerii Ciężkiej im. Hetmana Zamojskiego w Chełmie Lubelskim (która jak sadzilem zainteresuje historyków-praktykow może nawet zbyt przydługim tekstem) bylo zdjęcie tego wpisu ze strony.
    Chełm Lubelski jest miastem o historii ciekawej ze względu na poruszony w tekscie temat holocaustu gdyż był miastem rodzinnym Szmula Zigelbojma, ktory jak można sadzić ma w komunikowaniem się ze świętym Witoldem Pileckim w wielu sferach niebios mniejsze progi niż nasi arcybiskupowie i kardynalowie. W Chelmie holocaust po raczej przemilczanej akcji wymiany głównie Żydów urodzonych po obu stronach granicy miedzy sowietami a Reichem I(GG) zaczął się od "biegów śmierci" wielotysiecznych kolumn pędzonych zabojczymi wystrzazlami i bagnetami do granicy ZSRR na Bugu z formalnym celem wpędzenia do ZSRR. Tylko nielicznym udalo sie przeplynać Bug. Można te "biegi" uważać za odpowiedz na spektakularrny dla dyplomatów Hitlera rozkaz telefoniczny Stalina do "ataku na synagogę" tj jego ministerstwo spraw zagranicznych Litwinowa.
    Niuestety tekst jest i tak zbyt długi a na tamat jego braków można napisać kilka innyuch jeszcze dłuższych.
  • @telewidzacy 08:59:46
    tekst jest ok, bardzo interesujący, tylko źle się czyta - zrobienie korekty, to 5 minut, a korzystny efekt nie do przecenienia

    pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY